FAJNE MIEJSCE W WARSZAWIE

„Kuchnia Warszawska” na Powiślu, na pierwszym piętrze budynku przy Wybrzeżu Kościuszkowskim.

W kompleksie budynków Związku Nauczycielstwa Polskiego trzeba wejść obok bistra „Nadwiślański Świt” przy hotelu Logos i prawdziwie PRL-owską klatką schodową lub windą na pierwsze piętro. Cały kompleks budynków mocno trąci PRL-em, ale nie ma się czego obawiać, nawiązująca do epoki restauracja jest miejscem jak najbardziej nowoczesnym. Krótkie menu mieści się na jednej karcie. Dania są z przygotowywane na bieżąco. W tle muzyka w klimacie (Irena Santor, Kabaret Starszych Panów, Karin Stanek itp.), z otwartej kuchni za barem słychać tłuczenie kotletów. Polecam sałatkę z buraka z kozim serem. Przetestowane też flaczki i gołąbki. I najważniejsze: trochę młodych ludzi, również cudzoziemców, ale żadnego tłoku. Z widokiem na Wisłę i most Świętokrzyski. A wszystko w odległości zaledwie krótkiego spaceru od zatłoczonego Nowego Światu.

Tym razem celem naszej wyprawy był Teatr 6 PiętroLokalizacja mało oryginalna, w samym Pałacu Kultury, ale przynajmniej łatwo trafić. W samym budynku dobrze widoczna obsługa pomaga dotrzeć we właściwe miejsce. Na dole kawa, na górze kawa – nie można narzekać. Przyzwoita sala teatralna i świetny spektakl. Komedia „Polityka” fajnie pomyślana, jako mieszanka niemego kina z żywym teatrem, trochę kojarzy się z pomysłem Teatru Nowego w Poznaniu w „Śnie Nocy Letniej” (szkoda że już nie grają).  Przy pianinie cudowny Czesław Majewski, na scenie najlepsza obsada z  Kazimierzem Kaczorem, Hanną Śleszyńską, Rafałem Królikowskim. Małgorzata Socha jako brunetka niespodzianka – zupełnie nowa postać.  Ten wieczór to był świetny pomysł i dobry wybór.

Po spektaklu spacer i coś by się zjadło. Nowy Świat odstrasza ilością ludzi, pełnymi knajpami z obsługą niezainteresowaną nowym klientem. Parę kroków w stronę Powiśla, niedaleko Muzeum Chopina,  już zupełnie spokojnie.

Na narożniku przy ul. Topiel  prawie pusta „Ave Pizza” w której pizza jest na prawdę „ave”.  Do tego piwo – tylko Rohozec lub Raciborskie. Inaczej niż wszędzie, czyli tak jak lubię. Jest też trochę win do wyboru. Kolejne fajne miejsce.

Następnego dnia przekleństwo kierowców: Maraton Warszawski i Bieg na Piątkę. Bieg lub kibicowanie, co kto lubi.

A potem tylko jeszcze obiad w „Warszawskiej Kuchni” i do domu.

Veni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *